Z jakiś nie wyjaśnionych względów nie chcą mi się nigdy trafić plenery jesienne i zimowe, które chciałabym jeszcze moc zrobić zanim fotografia ślubna mi się znudzi. Jesień w połowie października nie jest jeszcze tą jesienią którą kocham najbardziej, bo brak jej żółtych liści w każdym możliwym miejscu. Ale jak coś nie chce się stać samo, to trzeba to wykreować. Zrobiłam więc plener a potem dodałam jesień i tak właśnie postały ostatnie zdjęcia ślubne 2012.
Dodam tylko że nie wiem jak Marek poderwał Ole, ale w mojej wersji fakt że jest on basistą nie jest bez znaczenia.





.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz